<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Igor Kantorowski - blog</title>
	<atom:link href="http://kantorowski.otoblog.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kantorowski.otoblog.pl</link>
	<description>Witryna sieci „Otoblog.pl multiblog”</description>
	<lastBuildDate>Fri, 17 Feb 2012 14:32:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Marii Curie-Skłodowska na mazowieckiej ziemi</title>
		<link>http://kantorowski.otoblog.pl/2012/02/17/marii-curie-sklodowska-na-mazowieckiej-ziemi/</link>
		<comments>http://kantorowski.otoblog.pl/2012/02/17/marii-curie-sklodowska-na-mazowieckiej-ziemi/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 14:29:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kantorowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kantorowski.otoblog.pl/?p=58</guid>
		<description><![CDATA[Nieszczęśliwa miłość Maria Skłodowska 1 stycznia 1886 roku w asyście swojego ojca udała się na warszawski dworzec kolejowy. Ze łzami w oczach opuszczała pociągiem stolice, by po 3 godzinach wysiąść [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h4>Nieszczęśliwa miłość</h4>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Maria Skłodowska 1 stycznia 1886 roku w asyście swojego ojca udała się na warszawski dworzec kolejowy. Ze łzami w oczach opuszczała pociągiem stolice, by po 3 godzinach wysiąść na stacji w Ciechanowie. Tam czekały na nią już sanie, którymi dotarła mroźną nocą do majątku w Szczukach, gdzie miała podjąć pracę guwernantki. Wioska wchodziła w skład majątku hrabiego Ludwika Krasińskiego. On tez był mężem Elizy z Branickich, czyli wdowy po poecie Zygmuncie Krasickim.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="http://kantorowski.otoblog.pl/files/2012/02/021712_1428_MariiCurieS1.jpg" alt="" align="left" /><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;"> Dzierżawcą majątku w Szczukach był Juliusz Żórawski. Mieszkał razem z żoną i gromadka dzieci w dworku. Właśnie w nim młoda guwernantka Skłodowska otrzymała duży pokój na piętrze. Miała uczyć dwie córki Żórawskich. Andzia i Bronicia mimo młodego wieku, słuchały swojej nauczycielki, choć nie stroniły od zabaw i figli.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Maria Skłodowska nie od razu zaadoptowała się na wsi. Czuła osamotnienie, unikała towarzystwa, mimo, że otrzymywała zaproszenia na bale w okolicznych dworach. O dziwo w swoich wspomnieniach pisze, że krajobraz Mazowieckiej Ziemi, najbardziej podobała się jej zima. Lubiła jeździć saniami do Ciechanowa. Wszystko uległo zmianie, kiedy znalazła bratnią duszę w osobie jednego z najstarszych synów Żórawskich.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Zaczęli razem wyjeżdżać na konne przejażdżki. Zwiedzali okolice, ale także odwiedzali okolicznych chłopów. Byli parą otwartą na innych. Maria zaczęła nawet potajemnie uczyć wiejskie dzieci.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Wspólne wyprawy z rozmowami na tematy gospodarcze i ekonomiczne zaowocowały wzajemnym uczuciem. Kazimierz Żórawski studiował nauki matematyczne i fizykę na Uniwersytecie Warszawskim. Do tej pory przyjeżdżał do domu rodzinnego na ferie lub wakacje. Od kiedy poznał Marię jego wizyty stały się częstsze. Miłość podziałała na młodą guwernantkę w sposób widoczny. Maria odrzucała posępne nastroje, którymi ulegała wcześniej, nabrała rumieńców, stała się bardziej otwarta, częściej się śmiała. Wykształcona młoda kobieta wzbudzała namiętność w przyszłym matematyku. Ponadto Maria doskonale jeździła konno, prowadziła powóz a także jeździła na łyżwach. Na pewno dla młodego Żórawskiego Maria była kimś wyjątkowym. Wyróżniała się na tle okolicznych panien, które z reguły były niedostatecznie wykształcone i najchętniej zajmowały by się plotkowaniem. Kazimierz Żórawski był zapewne doskonałą partią dla panien z okolicznych zamożnych dworów. Jego ojciec był o tym głęboko przekonany i pod tym względem wiązał z synem pewne plany.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Dlatego wpadł w przysłowiowy szał, kiedy usłyszał od swojego syna, że ten chce poślubić guwernantkę Marię Skłodowską. Wykrzyczał synowi, że nigdy nie zgodzi się na to małżeństwo. A na dodatek matka zagroziła mu wydziedziczeniem z wszelkich dóbr. Oboje marzyli o bogatej partii dla swojego ulubieńca. Uboga guwernantka w ogóle nie wchodziła w grę. Od tamtego wyznania syna, Żórawscy zmienili swój stosunek do nauczycielki. Znikła życzliwość i poszanowanie, a pojawił się chłód i lekceważenie.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Kazimierz po usłyszeniu zdania obojgu rodziców, nie znalazł w sobie dostatecznej siły aby się temu wyraźnie przeciwstawić. Dalej pragnął poślubić swoją wybrankę ale nosił już w sobie pewne obawy. Prosił Marię o cierpliwość i obiecywał, że znajdzie sposób aby rodzice zmienili swoje stanowisko. Jednak w miarę upływu czasu wycofał się z tego związku. Zaczął rzadziej przyjeżdżać z Warszawy do Szczuk.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Maria doznawała codziennego upokorzenia od swych chlebodawców, popadła w stany melancholijno-sentymentalne.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Zaczęła nawet pisać miłosne wiersze, szukając w nich ukojenia na swoja trudna sytuację. Wreszcie stało się jasne, że do małżeństwa nigdy nie dojdzie, a Kazimierz Żórawski szuka sposobu do ostatecznego zerwania tego romansu.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Zrozumiała to także Maria, choć nie mogła pogodzić się ani z dalej trapiącym ją uczuciem do ukochanego, ani z pozycją odrzuconej.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Najprościej byłoby opuścić Szczuk i wrócić do Warszawy. Była jednak związana dobrze płatnym kontraktem. Zarobione pieniądze przesyłała siostrze i ojcu.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Żórawscy, kiedy zauważyli, że zainteresowanie ich syna młodą guwernantką zanikło też jakby dali jej spokój. Traktując ja jednak z góry i bez życzliwości. W tamtych czasach tego rodzaju romanse nie były czymś wyjątkowym. Rzadko jednak kończyły się małżeństwem. No, może poza słynnym romansem Stefci i księcia z powieści ,,Trędowata&#8221;, ale tam finał był tragiczny.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">W przypadku Mari Skłodowskiej- Curie wszystko zakończyło się w miarę normalnie.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Guwernantka przygotowała jeszcze dwie córki Żórawskich do pójścia do szkół publicznych i pod koniec czerwca 1989 roku opuściła dworek w Szczukach. Pożegnała Mazowiecką Ziemię z żalem, ale i gorącym wspomnieniem nieszczęśliwej miłości.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Po powrocie do Warszawy nawiązała jeszcze kontakt ze swoim wybrańcem. Chciała się z nim rozmówić na neutralnym terenie. Zaproponowała spotkanie w Zakopanym. Oboje młodzi spotkali się tam w małej wili. Niestety ten pobyt pod wspólnym dachem, a także wędrówki po górach nie zaowocowały małżeństwem. Kazimierz Żórawski gotów mieć u swego boku Marię jako kochankę, ale nie żonę. Na taką propozycję Maria się absolutnie nie zgodziła.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Postanowiła definitywnie poświęć się nauce. Ta blisko czteroletnia miłość, utwierdziła Marię w przekonaniu, że mężczyzn trzeba starannie wybierać. Należy jednak podkreślić, że Kazimierz Żórawski również odniósł sukces na polu nauki. Został profesorem a następnie rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Potem wrócił do Warszawy na Politechnikę. Został prezesem Warszawskiego Towarzystwa Naukowego i członkiem Polskiej Akademii Nauk.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">W ostatnich latach życia widywano go siedzącego w zadumie, na ławeczce przed pomnikiem Marii Skłodowskiej- Curie przy ulicy Wawelskiej w Warszawie.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: right;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Igor Kantorowski<br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kantorowski.otoblog.pl/2012/02/17/marii-curie-sklodowska-na-mazowieckiej-ziemi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Malarz który ,,obmalował” Płońsk</title>
		<link>http://kantorowski.otoblog.pl/2012/02/12/malarz-ktory-obmalowal-plonsk/</link>
		<comments>http://kantorowski.otoblog.pl/2012/02/12/malarz-ktory-obmalowal-plonsk/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Feb 2012 12:39:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kantorowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kantorowski.otoblog.pl/?p=47</guid>
		<description><![CDATA[Takie żydowskie miasteczko Józef Budko płoński malarz, który uwiecznił w swoich pracach nasze miasto. Niestety jego obrazy znajdują się w Izraelu. Jak dotąd nie podjęto prób, aby przywieźć je do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h1>Takie żydowskie miasteczko</h1>
<p><img class="alignleft" src="http://kantorowski.otoblog.pl/files/2012/02/021212_1238_Malarzktry11.jpg" alt="" /><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Józef Budko płoński malarz, który uwiecznił w swoich pracach nasze miasto. Niestety jego obrazy znajdują się w Izraelu. Jak dotąd nie podjęto prób, aby przywieźć je do Płońska na czas wystawy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Józef Budko urodził się 27 sierpnia 1888 roku w Płońsku. Jego rodzinny dom, który stał w sąsiedztwie ulicy Warszawskiej już nie istnieje. Był to drewniany budynek w którym przez lata mieściła się pracownia malarska mistrza. Było to miejsce szczególne w Płońsku w pierwszych dekadach XX wieku. W swojej pracowni Józef Budko, który był pochodzenia żydowskiego, wykonywał portrety nie tylko swoich współziomków, ale także Polaków. Nawet dzisiaj niektóre z nich o charakterystycznych tytułach, ,,Portret małej żydówki z Płońska&#8221; ,,Portret starego Żyda z Płońska&#8221;, czy portret ,,Kobiety z Płońska&#8221; trafiają na aukcje obszarów w Izraelu czy Stanach Zjednoczonych. Józef Budko był wyjątkowo utalentowany, ale swoje umiejętności artystycznie rozwijał pobierając nauki na różnych uczelniach artystycznych. Praktykował w Wilnie, Berlinie, Francji i we Włoszech. Trafiał tam do pracowni malarskich szlifując swój warsztat. Podróżując poznawał świat, także uwieczniając swoje wędrówki w szkicowniku czy na płótnie. Przede wszystkim był jednak malarzem który swoje twórcze aspiracje wynosił z Płońska.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;"><strong>Zamknięty w swoim świecie<br />
</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;"> Józef Budko był samotnikiem. Najlepiej czuł się w swojej pracowni, ale we wspomnieniach płońskich Żydów spisanych i wydany w 1963 roku w Izraelu jawi się jako człowiek przemierzający płońskie ulice.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Jeszcze w latach dwudziestych ubiegłego wieku był stałym elementem życia w naszym mieście. Rozpoznawano bez problemów tego płońskiego Żyda, który ze szkicownikiem chodził po mieście nad Płonką. Rysując płońskie plenery czy ludzi wzbudzał żywe zainteresowanie mieszkańców. Rzadko jednak pozwalał sobie na jakieś dłuższe rozmowy. Pozostawał oddany swojej malarskiej robocie a otaczający go tłum gapiów raczej mu przeszkadzał. Swoje prace dokańczał przeważnie w ciszy pracowni. W ogóle należał do typu człowieka, skromnego, małomównego, który nie szuka poklasku u innych. Malowanie było jego pasją, której poświęcił swoje życie. Tworzył w różnych technikach. Najpierw była rzeźba i drzeworyt. Potem już przez całe życie szkicował ołówkiem i węglem. Wreszcie doszło do malarstwa. Uważał, że aby malować, trzeba poznać także potrzebną wiedzę o samych farbach, pędzlach a także naciąganiu płótna na blejtramy. A były to czasy kiedy płótno trzeba było kupować a następnie naciągać je na drewniane ramy, które przeważnie Budko wykonywał sam.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;"><strong>Malarstwo nie pozbawione symboliki<br />
</strong></span></p>
<p><img class="alignleft" src="http://kantorowski.otoblog.pl/files/2012/02/021212_1238_Malarzktry21.jpg" alt="" /><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Józef Budko tworzył dużo czerpiąc z otaczającej go rzeczywistości. Malował zarówno Żydów jak Polaków mieszkających w Płońsku. Jemu zawdzięczamy to, że możemy oglądać Płońsk, kiedy w naszym mieście nie było jeszcze fotografa. Ten żydowski malarz ,,obmalował&#8221; Płońsk bez podziału na Polski czy Żydowski.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Na jego obrazach znajduje się Płońska Synagoga, a także Kościół Świętego Michała Archanioła, ulica Warszawska uznana w tamtych czasach za ,,żydowska&#8221; i ulica Płocka uznawana za ,,polską&#8221;. Malował kirkut i cmentarz przy ulicy Wolności. Uwiecznił płońskie targowisko jeszcze te, które mieściło się przy ulicy Pułtuskiej obecnie 19 stycznia.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Obrazował scenki rodzajowe z życia Płońska.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Oczywiście, sporo jego prac dotyczy problematyki żydowskiej. Także tej związanej z wiarą Mojżeszową. Budko był człowiekiem głęboko wierzącym. Istnieje wiele jego prac nawiązujących do symboliki starotestamentowej. Pojawiają się w jego twórczości twarze Rabinów i siedmio ramienne świece. Jest tajemnica boga ukrytego we wnętrzu Synagogi. Artysta wykonywał prace zlecone mu przez Żydowskich wydawców książek. Jego ilustracje niosły duży ładunek tajemnicy drzemiącej w ludzkiej duszy. W swoich ilustracjach sięgał do dawnych czasów, ale potrafił znieść połączenie ze współczesnością. Symbolika Józefa Budko wyrastała z korzeni starego testamentu. Jest ona rozpoznawalna także przez chrześcijan.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Malarz nie tworzył dużych obrazów. Był przede wszystkim twórcą dzieł sztuki wyrastających z otaczającej go rzeczywistości. W przeważającej większości tej płońskiej.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Takie prace jak ,,Plac Targowy&#8221; z 1912 roku, ,,Cmentarz Płoński&#8221;, czy ,,Podwórze Płońskie&#8221;, to niemal żywe obszary przedstawiające nasze miasto sprzed stu lat.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;"><strong>Wyjazd i praca pedagogiczna<br />
</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Po dojściu Hitlera do władzy w 1933 roku Józef Budko dotarł do Francji, a stamtąd przeniósł się do Palestyny. Osiadłszy na ziemi Izraelskiej pojawiał się jeszcze czasowo we Francji i Włoszech malując śródziemnomorskie krajobrazy. Te jednak uważane są przez krytyków jako mało ważne.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Józef Budko najwyraźniej pozbawiony płońskiego gruntu, nie czuł już tej siły twórczej w sobie.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Poświęcił się natomiast pracy pedagogicznej. Zaczął uczyć młodych ludzi w Palestynie rysunku, malarstwa, a także rzemiosła artystycznego.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Właśnie w Palestynie założył Szkołę Rzemiosł Artystycznych. W tej placówce pełnił nie tylko funkcję nauczyciela. Tworzył ją niemal od podstaw. Zabiegał o wsparcie finansowe, kupował kredę, papier, farby czy pędzle. Był profesorem i nauczycielem. Ustalał program nauczania i plan funkcjonowania placówki pod każdym względem. W organizowanie tej szkoły włożył wiele wysiłku, może zbyt wiele. Niestety podupadł na zdrowiu, zmarł przedwcześnie 16lipca 1940 roku. Urodził się i zmarł w miesiącach letnich, bo też ta pora roku była jego ulubiona. Najbardziej sprzyjała przechadzkom ze szkicownikiem czy sztalugami.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;"><strong>Artysta niedoceniony<br />
</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Prace Józefa Budki trafiają dzisiaj na prestiżowe aukcje w Telawiwie a nawet poza Izraelem.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">To niesamowite przeczytać w najbardziej opiniotwórczym miesięczniku ,,Art. Biznes&#8221;, że obrazy Józefa Budki ,,Portret Płońskiej Żydówki&#8221;, czy ,,Portret mężczyzny&#8221; zostały sprzedane za oceanem a nabył je odbiorca amerykański.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Józef Budko za życia nie zaznał przecież uznania na jakie zasługiwał. Bo też o uznanie nie zabiegał. Tworzył nie bacząc na nic i na nikogo.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Józef Budko dużej wystawy prezentującej jego twórczość doczekał się już po śmierci.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Może dlatego też, że odkładał to ciągle na później, aż śmiertelnie zaskoczyła go choroba i już za życia nie zdążył zaprezentować swoich prac.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">W 1940 roku w muzeum Becalel zaprezentowano jego twórczość.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Składało się na to 239 dzieł w tym: grafiki, akwaforty, drzeworyty, miedzioryty, obrazy olejowe. Wszystko to co powstało na przestrzeni ponad 30 lat. W tym obrazy, które malarz wyniósł z Płońska.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Józef Budko w 1935 roku został dyrektorem Szkoły Sztuk Pięknych w Palestynie. W 1939 roku otrzymał bardzo prestiżową nagrodę międzynarodową za ,,Wkład w światową sztukę&#8221;. Ten żydowskie malarz z Płońska został doceniony przez między narodowe organizacje jako wnoszący wkład w rozwój plastyki na świecie.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Trzeba także podkreślić, że krytycy i znawcy sztuki podkreślają, że w wielu obrazach Józefa Budki w których nie występuje określenie ,,płoński&#8221; bez trudu można dostrzec motywy wyniesione z naszego miasta, a także okolicznych wiosek.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Chociażby obraz ,, Żydowskie miasteczko w Polsce&#8221;. Co by nie powiedzieć to Płońsk, jak malowany. Ma Witebsk na Białorusi swojego Marca Chagala, ma Płońsk swojego Józefa Budkę.<br />
</span></p>
<p style="text-align: right;"><span style="font-family: Times New Roman; font-size: 12pt;">Igor Kantorowski<br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kantorowski.otoblog.pl/2012/02/12/malarz-ktory-obmalowal-plonsk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tradycja Wigilia i Boże Narodzenie sprzed 80 lat</title>
		<link>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/12/14/tradycja-wigilia-i-boze-narodzenie-sprzed-80-lat/</link>
		<comments>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/12/14/tradycja-wigilia-i-boze-narodzenie-sprzed-80-lat/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Dec 2011 17:08:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kantorowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kantorowski.otoblog.pl/?p=40</guid>
		<description><![CDATA[Nie chodził Mikołaj tylko kolędnicy &#160; Apolonia Sawicka zmarła kilka miesięcy temu. Zdołała jednak pozostawić po sobie wspomnienia świąteczne. &#160; Wigilia i święta Bożego Narodzenia w latach 30 ubiegłego wieku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Nie chodził Mikołaj tylko kolędnicy<br />
</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img src="http://kantorowski.otoblog.pl/files/2011/12/121411_1708_TradycjaWig11.jpg" alt="" align="left" />Apolonia Sawicka zmarła kilka miesięcy temu. Zdołała jednak pozostawić po sobie wspomnienia świąteczne.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wigilia i święta Bożego Narodzenia w latach 30 ubiegłego wieku na płońskiej wsi miały swój specyficzny klimat. Obyczaje znacznie się zmieniły.</p>
<p>Kępa to niewielka wioska leżąca nieopodal Sochocina. W jednym z dużych drewnianych domów mieszkała z liczną rodziną Apolonia Sawicka.</p>
<p>Święta Bożego Narodzenia były dla nich najważniejsze w całym roku. Na wsi, już na kilka tygodni przed tym ważnym wydarzeniem kościelnym i rodzinnym, trwały przygotowania.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Każdy miał zajęcie<br />
</strong></p>
<p>Gospodarze porządkowali obory i podwórka, a ich zony doprowadzały domy do świątecznego wyglądu. –Matka kilkakrotnie pastowała podłogę, a zapach pasty rozchodził się po całym domu- mówiła Apolonia Sawicka.- przed samymi świętami odbywało się wielkie mycie okien i zawieszanie czystych firanek. Dopiero po tym zaczynały się wypieki. W dużych brytfannach pieczono szynki i peklowano schab. Ręcznie wyrabiano kiełbasy i kaszanki. Na jarmarku ojciec kupował zające, a matka piekła z nich pasztet, który zawsze krojono grubo, niczym kawał mięsa. Gorzałkę i słodkie wina też rodzice przywozili z jarmarku. Nie było wówczas tak, by wszystko kupić w sklepie. Nawet chleb wypiekany był w domowym piecu. Kiełbasy wisiały na drążkach w spiżarni. Roznosił się od nich kuszący zapach, ale nie wolno ich było ruszać aż do świąt. W innym pomieszczeniu mama układała ciasta, żeby nie przeszły zapachem mięsa. Placki, makowce i pierniki owinięte w białą gazę, też czekały do wieczerzy wigilijnej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Przepijał gorzałką<br />
</strong></p>
<p>Choinka w rodzinie Apolonii stawała w największej izbie już na dzień przed Wigilią. Ubierała ja przeważnie dzieciarnia, która przedtem wykonywała papierowe ozdoby.- W domu było sporo dzieci- mówiła Sawicka. –Ubieranie choinki było czymś wyjątkowym. Bombek było mało. Przeważnie wieszaliśmy na choince słodycze, jabłka i papierowe ozdoby. Ojciec przykrywał ja potem gęstym włosem anielskim. Wieczerza wigilijna zaczynała się równo z nastaniem wieczoru. Pod białym obrusem ułożone było siano, a w nim znajdowaliśmy drobne podarunki. Najczęściej słodycze albo jakieś wyroby pochodzące od ludowych twórców. Mikołaj wtedy nie chodził.</p>
<p>Potem siadaliśmy do uroczystej wieczerzy. Najpierw dzieliliśmy się opłatkiem i składaliśmy sobie życzenia, a po nich mama nalewała zupę owocowa. Nie znaliśmy wówczas jeszcze karpia. Ryba, która znajdowała się na stole to był szczupak albo okoń. Bardziej jednak zajadaliśmy się kapustą z grochem i pierogami z grzybami. Na koniec serwowano ciasta. Po odśpiewaniu kolęd dzieci szły do łóżka, a rodzice saniami udawali się do kościoła na pasterkę. W pierwszy dzień Bożego Narodzenia cała rodzina jechała do kościoła na poranną mszę. W saniach panował duży ścisk, ale taka jazda w tamtych czasach była czymś zwyczajnym. Dopiero po powrocie do domu zasiadano do pierwszego świątecznego posiłku. Na stole pojawiały się mięsa, kiełbasy, szynki i pasztet, a ojciec posiłki przepijał gorzałką.</p>
<p>Potrawy, które tego dnia znajdowały się na stole, pozostawały na nim Az do godzin wieczornych. Pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia spędzano w gronie rodzinnym, ale gdyby pojawił się niespodziewany gość, to było miejsce przy stole, nakryte jeszcze od wigilii. Dopiero na drugi dzień widać było na wsi wyraźne ożywienie- wspominała pani Apolonia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Kolędnicy mile widziani<br />
</strong></p>
<p>-26 grudnia ludzie odwiedzali rodziny. My, dzieciarnia, wybiegaliśmy na drogę i wyglądaliśmy kolędników. Przychodzili do nas z sąsiedniej wsi. Chodzili od domu do domu, przeważnie wszędzie byli wpuszczani. Jak tylko zobaczyliśmy ich na drodze, zaraz wołaliśmy do naszego domu. Jednak oni nie wchodzili od razu do domu, najpierw stawali pod oknem i głośno śpiewali kolędę. Wychodził do nich ojciec, czasem z wujem, bo na drugi dzień byli u nas goście. Otwierali na oścież drzwi i zapraszali do środka. Kolędnicy byli poprzebierani, jeden z nich zawsze niósł gwiazdę, a syn organisty przygrywał na harmonii. Po wejściu do domu odgrywali przejmujące przedstawienie ze ścinaniem głowy Heroda. Potem na krótko siadali przy stole, nawet ten z obcięta głową- śmiała się Sawicka. –Kolędnicy obdarowani łakociami i kiełbasą, szli do następnych domów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Igor Kantorowski</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/12/14/tradycja-wigilia-i-boze-narodzenie-sprzed-80-lat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy będzie awantura o krzyż w Sejmie.</title>
		<link>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/10/24/czy-bedzie-awantura-o-krzyz-w-sejmie/</link>
		<comments>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/10/24/czy-bedzie-awantura-o-krzyz-w-sejmie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Oct 2011 23:30:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kantorowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kantorowski.otoblog.pl/?p=21</guid>
		<description><![CDATA[A co na to nasi lokalni politycy.Ruch Palikota niespodziewanie stał się trzecią siłą w polskim parlamencie. Zaskoczenie było spore, choć ostatnie sondaże wyraźnie pokazywały, że Palikot rośnie w siłę. Sam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>A co na to nasi lokalni politycy.Ruch Palikota niespodziewanie stał się trzecią siłą w polskim parlamencie. Zaskoczenie było spore, choć ostatnie sondaże wyraźnie pokazywały, że Palikot rośnie w siłę.<br />
Sam lider pociągnął za sobą rzeszę ludzi młodych, którym obiecał legalizację marihuany, jeżdżenie bez konsekwencji po dwóch piwkach rowerem czy zmianę ustawy aborcyjnej i tej o finansowaniu zapłodnienia inwitro.<br />
Mocno walił tez Palikot w Kościół. Chce usunięcia lekcji religii ze szkoły, odebrania kościołowi funduszu który płynie z kasy państwowej. I wreszcie domaga się zdjęcia krzyży z miejsc publicznych. Miał też Palikot w swoim programie przedwyborczym inne nośne zapowiedzi nawiązujące do reformowania państwa polskiego. Chodziło o zmniejszenie liczby posłów, likwidację senatu czy powiatu. I kiedy wydało się, że Palikot zacznie od podjęcia wątków dotyczących reformowania  struktur samorządowych ten uderzył w krzyż wiszący w sali sejmowej.<br />
Pierwszym jego wnioskiem, który według Palikota ma być rozpatrywany przez izbę sejmową ma być postulat zdjęcia krzyża sejmowego tego, który podarowała matka zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszki. A projekt ustawy ma przygotować Roman Kotliński naczelny ,,Mitów i faktów”, byłby ksiądz a obecnie zagorzały antyklerykał.<br />
Czy rzeczywiście wiszący krzyż na Sali sejmowej to najważniejszy problem od którego winien rozpocząć swoje funkcjonowanie nowy parlament. O wypowiedż na ten temat poprosiłem naszych lokalnych samorządowców i polityków. Jak oni widzą cały ten problem.Krzyż powinien być zdjęty.</p>
<p>Marta Dębska członkini Ruchu Palikota w Płońsku, poznała Janusza Palikota podczas jego wizyty w naszym mieście latem. Szybko uznała, że jest jej po drodze z liderem nowego ugrupowania politycznego. Wówczas poznała osobiście Palikota. I okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Razem z Bogusławem Kowalskim podjęli decyzję o wstąpieniu do nowego ruchu. Potem w Płońsku pojawili się przedstawiciele tej partii z Warszawy i zapadła decyzja co do kandydowania Marty Dębskiej do sejmu. Obecnie ta dwudziesto kilku letnia kobieta studiuje dziennikarstwo i komunikacje społeczną w Olsztynie. O dziwo w wyborach parlamentarnych w naszym okręgu, zdobyła kilkakrotnie więcej głosów od dwóch kandydatów, którzy w zaszło rocznych wyborach samorządowych startowali na burmistrza. A teraz chcieli dostać się do Sejmu z PSL i PjN. Jak to się zatem robi, że tak szybko zdobywa się głosy płońszczan.<br />
-Wszystko wyszło szybko- mówi Marta Dębska- w czasie obchodów dni św. Michała Archanioła ustawiliśmy nasze stanowisko wśród straganów. Podchodziło do nas dużo młodych ludzi, choć byli i starsi. Rozdawaliśmy ulotki i broszury. Potem były już wybory. Jeśli chodzi o krzyż w sejmie to powinien być zdjęty. Tam gdzie zapadają decyzje polityczne nie powinna mieć wpływu żadna religia. W przeciwnym razie na sali powinny zawisnąć symbole innych wyznań. Choć ja uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, w ogóle usunąć symbole religijne z miejsc publicznych. Wybór religii to sprawa indywidualna, która powinna być oddzielona od polityki. Kto chce może sobie zawiesić krzyżyk na szyi. W salach gdzie odbywają się rady miasta lub powiatu również nie powinien wisieć krzyż ani inne symbole religijne- tyle Marta Dębska.</p>
<p>Polska i krzyż to jedność.</p>
<p>Inaczej tę kwestię widzi Artur Czapliński członek PiS-u i przewodniczący Rady Powiatu w Płońsku. –Krzyż nie powinien być zdjęty z sali sejmowej. To skandaliczna prowokacja Palikota. Sama zapowiedz takiego czynu jest hańbą i budzi moje negatywne odczucia. Krzyż w sali sejmowej to dar od matki błogosławionego Jerzego Popiełuszki. A za sprawą zdjęcia krzyża stoi także poseł Roman Kotliński pracodawca i mentor Grzegorza Piotrowskiego- mordercy księdza Jerzego- mówi Czapliński. &#8211; Jako przewodniczący Rady Powiatu umieszczę krzyż w nowo budowanej sali plenarnej starostwa Powiatu. Jak również w biurze powiatu zaproponuje nadanie auli w starostwie imieniem Błogosławionego Jerzego Popiełuszki, wbrew oporom innym, którym bardziej po drodze z Palikotem niż z tym co nasze narodowe. W ogóle uważam, że symbole naszej wiary powinny być w pełni obecne w naszym życiu publicznym. Przypomnę słowa Adama Mickiewicza ,,Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem”- tyle Czapliński.</p>
<p>Stanowisko jako powszechnie znane.</p>
<p>Sojusz Lewicy Demokratycznej już wcześniej był przeciwny obecności krzyża na sali sejmowej. Nigdy nie podjął jednak jakiś zdecydowanych prób usunięcia go. Potem czas zrobił swoje i najwyraźniej  przedstawicielom tego ugrupowania ten religijny symbol, nie tyle, że nie przeszkadzał ale pogodzili się z jego obecnością. Czy trzeba było aż Palikota aby problem wrócił na nowo?<br />
Przewodniczący Rady Powiatowej SLD w Płońsku Piotr Skierkowski przypomina. – Stanowisko SLD w sprawie krzyża i innych kwestii związanych z symbolami religijnymi jest powszechnie znane –mówi Skierkowski. –Instytucje finansowane ze środków publicznych, winny zachować swój świecki charakter. Żaden Kościół czy związek wyznaniowy nie ma w demokratycznym państwie prawa posiadać uprzywilejowanej pozycji, a każdej religi należy się taki sam szacunek. Miejsca publiczne winny pozostać wolne do jakichkolwiek symboli. Jednocześnie uważamy jako przedstawiciele partii lewicowej, iż z uwagi na subtelność poruszanych kwestii, dyskusja na ten temat winna toczyć się w atmosferze powagi i wzajemnego poszanowania- tyle Skierkowski.</p>
<p>To nie tylko znak religijny, ale także symbol.</p>
<p>Jolanta Mikołajewska reprezentuje w Radzie Miejskiej ugrupowania samorządowe, będąc jednocześnie wieloletnią jej przewodniczącą. Swoje opinie formułuje:- krzyż w sali sejmowej powinien zostać. Jest nie tylko znakiem naszej religi, ale także ma wymiar symboliczny. To prezent od matki zmarłego księdza Popiełuszki. Zawieszono go w 1997 roku, 14 lat temu. Był dowodem na to, że nie musimy już ukrywać swojej wiary. Akceptowali i tolerowali jego obecność parlamentarzyści różnych ugrupowań kilku kadencji, więc może należy to docenić. A mnie osobiście krzyż nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, wisi w moim domu i w moim gabinecie w przechodni, nie upierałbym się jednak przy zawieszeniu krzyża w sali obrad Rady Miejskiej. Wydaje mi się, że wiara, i religijność są sprawami bardzo osobistymi i kłótnie o krzyż są żenujące, nie na miejscu. Symbole chrześcijańskie zapewne będą mniej lub bardziej obecne w życiu politycznym i samorządowym w Polsce, ponieważ wyraźnie na to wskazuje zarówno nasza historia jak i wydarzenia bieżące. Decyduje o tym społeczność. Jestem jednak zwolenniczką tolerancji i szacunku dla różnych poglądów, religii, ras itp.<br />
- wyjaśnia Mikołajewska.<br />
Natomiast przedstawiciel PSL i jednocześnie w-ce starosta Andrzej Stolpa nie znalazł czasu aby wyrazić swoje stanowisko w tych kwestiach. Być może dalej analizuje swój wyniki jaki uzyskał w wyborach do parlament.</p>
<p>Igor Kantorowski</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/10/24/czy-bedzie-awantura-o-krzyz-w-sejmie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Radość powyborcza</title>
		<link>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/10/18/radosc-powyborcza/</link>
		<comments>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/10/18/radosc-powyborcza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Oct 2011 13:08:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kantorowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kantorowski.otoblog.pl/?p=16</guid>
		<description><![CDATA[Cieszę się, że to już po wyborach. I, że wreszcie politycy będą mogli nas uszczęśliwiać według zapowiedzi z kampanii przedwyborczych. Mimo, wątpliwości co do samego pójścia do urny, jednak za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Cieszę się, że to już po wyborach. I, że wreszcie politycy będą mogli nas uszczęśliwiać według zapowiedzi z kampanii przedwyborczych.</strong></p>
<p>Mimo, wątpliwości co do samego pójścia do urny, jednak za namową żony oddałem swój głos. I szósty raz partia na którą głosowałem nie wygrała. Trochę mnie już to nudzi, ale najwyraźniej w Polsce monopol na rządzenie ma Donald Tusk, a Kaczor nadal trwa przy nadziei. Choć z wypowiedzi tego drugiego krótko po ogłoszeniu wyników wyborów usłyszeliśmy, że przyjdzie taki czas, kiedy w Warszawie będzie Budapeszt. Czy zatem grozi nam powrót do zaboru Austrio &#8211; Węgierskiego? Miała już być w Polsce druga Japonia, potem Irlandia teraz trzeba czekać na Budapeszt. Choć patrząc na stale rosnącą w naszym kraju liczbę centrów Chińskich pewnie szybciej zawita do nas jakaś znacząca namiastka Pekinu. Obyśmy tylko nie zaczęli żółknąć ze złości i mrużyć na ukos oczy. Wynik wyborów mnie nie zaskoczył. Ci sami będą rządzić i ci sami będą w opozycji. Podobnie jak od lat w naszym mieście. I nic nie pomagają wywieszone banery na niektórych posesjach, że obecna władza już dość się naurzędowała. Jak się jednak okazuje, oczekiwania to jedno, a wyborcy maja swoja logikę patrzenia na rzeczywistość, która ich otacza. Zatem w kraju nad Wisłą nadal będzie bajecznie jak w filmach rysunkowych Walta Disneya. Jedną z atrakcji będzie zapewne Ruch Palikota. Teraz przynajmniej w środkach masowego przekazu możemy oglądać kobietę, która wcześniej była facetem. Być może weszła do sejmu na fali zwiększania listy kobiet na listach wyborczych. A może, dla urozmaicenia pewnej monotonii, udało by się namówić dla dobra kraju zamianę Waldemara na postawną Wandę, smutnego Grzesia na wesołą Grażynkę, czy grubego Ryśka na obfitą Rozalie. A może być tak samego pierwszego na ponętną Donne Klare . A nad tymi przemianami czuwałby sam Palikot. Co do niego to myślę, że szybko rozczaruje swój lektorat. Bo nie będzie żadnej legalizacji narkotyków, jazdy rowerem po piwku czy uderzania w Kościół. Mógłby natomiast Palikot skoro znalazł się w sejmie jako trzecia siła, głośno domagać się ograniczenia liczby posłów, likwidacji senatu, czy starostw. Zgłosił to w swoich postulatach przedwyborczych. Jako jedyny. Tymczasem ci co wygrali wybory nie będą musieli się wynosić ze struktur urzędniczych. Więc co się zmieni w naszym kraju. Nic, dalej Polska będzie w budowie. A przykładem na to jest również Płońsk. Ale choć prawie cały rozkopany, jest realna nadzieja, że będzie lepiej i ładniej. Choć do zrobienia jest jeszcze tyle, że kadencji nie wystarczy. Bo przecież, co z muzeum, remontem kina, rynkiem, dworcem czy obwodnicą zachodnią. A Rudki? Jestem lokalnym egoistą, ale te przyszłe inwestycje są dla mnie ważniejsze niż to, że Donald kolejny raz pokonał Jarka, a Palikot zgasił SLD.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/10/18/radosc-powyborcza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego znów postanowiłem pisać w gazecie i portalu</title>
		<link>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/10/04/dlaczego-znow-postanowilem-pisac-w-gazecie-i-portalu/</link>
		<comments>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/10/04/dlaczego-znow-postanowilem-pisac-w-gazecie-i-portalu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Oct 2011 19:54:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kantorowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kantorowski.otoblog.pl/?p=13</guid>
		<description><![CDATA[W zasadzie  może powinienem, ze wstępem, dlaczego znowu postanowiłem pisać w gazecie i portalu? Daruje to jednak sobie. Powiem tylko krótko pisanie ciągnie się za mną od ponad 30 lat. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zasadzie  może powinienem, ze wstępem, dlaczego znowu postanowiłem pisać w gazecie i portalu?</p>
<p>Daruje to jednak sobie. Powiem tylko krótko pisanie ciągnie się za mną od ponad 30 lat. I stało się po części sposobem zarabiania na chleb. Choć jakby pewnie wyliczył zyski przez ostatnie kilkanaście lat, to wyszłoby, że zarabiam na bochenek chleba i to kupowany raz na tydzień. Ale za to posmarowany margaryną, która smakuje jak masło.</p>
<p>Zacznę trochę nostalgicznie, od wycinki drzew na ulicy 1-go Maja. Wychowałem się przecież na niej i rosłem razem z tymi lipami. No cóż czas robi swoje, a rozwój miasta niesie za sobą także konieczne spustoszenie. Wszak całkiem niedługo  będziemy mieli trzy nowe ronda i odnowioną ulicę Płocką. A także inne. Jak na razie nie sposób jednak normalnie poruszać się samochodem przez Płońsk. Niektórymi traktami nie przejedziesz, a jak stoisz to musisz płacić za parkowanie. No właśnie z tym parkowaniem niezłe ,,jajeczko” wyszło. Ulice na których ustawiono parkometry, jakoś opustoszały z parkowanych na nich samochodów. Natomiast wypełniły się parkingi za ratuszem i ten przy cmentarzu. A an ulicy ZWM samochody stoją jakby w szkole przy Rutkach codziennie odbywało się zebranie dla rodziców. Czy zatem i tym razem sprawdza się powiedzenie, że Polak zawsze znajdzie sposób aby nie płacić? A no zobaczymy, nie zdziwiłbym się, jakby wzdłuż ulicy ZWM na wysokości Rutek stanął znak zakazujący postoju.</p>
<p>Za to na tej ulicy jak i na innych stoją słupy ogłoszeniowe z których uśmiechają się do nas kandydaci na posłów i senatorów. Ich zapowiedzi są klasyczne. ,,Jak zostaną wybrani, to stworzą nam raj na ziemi”. A człowiek jest dla  nich najważniejszy. W końcu kto ma być, krowa, pies czy samochód. Wszyscy głoszą bajki dla dorosłych, a pewnie będzie jak było.</p>
<p>Dlatego jak na razie postanowiłem, że nie wybiorę się na nadchodzące wybory, Choć nie jest to decyzja ostateczna.</p>
<p>A kiedy słucham w mediach wyborczych zapowiedzi poszczególnych kandydatek czy kandydatów, to najbliżej mnie do Palikota. Nie oddam jednak głosu na jego ,,ruch”, bo za bardzo mam jeszcze w pamięci jego popisy z prezerwatywą i ,,małpką” wódki.</p>
<p>Najwyraźniej w kampanii wyborczej zmienił retorykę, ale nie na tyle, abym stał się jego sympatykiem. Mając jednak do wyboru Tuska czy Kaczyńskiego, to nie wiem czy 9 października nie wybiorę się na grzybobranie. To może być nie tylko przyjemne ale i pożyteczne. Więc co się zmieni? Myślę, że najbardziej pogoda. Bo po 9 października już dwa kroki będą do zimy. Dlatego życzę Państwu nie tyle dobrych wyborów, bo na moje nie ma z kogo wybierać, co w  miarę łagodnej zimy, bo gaz łupkowy popłynie pełną parą za 30 lat. A ten dostarczany obecnie jest drogi i nie łatwo na niego zarobić. Natomiast dla mnie ważniejsze od tego kto zasiądzie w ławach poselskich jest kwestia związana z modernizacją Rutek. Jeśli wniosek złożony przez władze Płońska zyskałby przychylność decydentów otworzyła by się szczególna szansa, aby nasze miasto znacząco zmieniło swoje oblicze. Bo, też rzeczywiści Rutki to twór niedokończony takie połączenie stawu ze zbiornikiem przy którym zapomniano wybudować elektrownię. Pora aby ten akwen i przyległe tereny nabrały pełnego charakteru krajobrazowo – rekreacyjnego a wówczas może do Płońska zaczną częściej przyjeżdżać wybrani z naszego okręgu posłowie. W końcu mieliby gdzie popływać i znaleźć ukojenie po trudach bycia parlamentarzystą. A przecież to wyczerpująca robota wykonywana w sztywnych ławach poselskich. Ciągle ,,łapa” musi iść do góry, żeby głosować dla dobra kraju w którym ,,człowiek jest najważniejszy”. Myślę że do tego wystarczyło by 250 posłów i nie potrzebni są senatorowie. Ale do takich zmian jakoś żadnej partii się nie spieszy, no może poza tym który pali – kota.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Igor Kantorowski</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/10/04/dlaczego-znow-postanowilem-pisac-w-gazecie-i-portalu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sochocin ma guziki a Płońsk?</title>
		<link>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/09/09/sochocin-ma-guziki-a-plonsk/</link>
		<comments>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/09/09/sochocin-ma-guziki-a-plonsk/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Sep 2011 23:48:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kantorowski.otoblog.pl/?p=26</guid>
		<description><![CDATA[Guziki z Sochocińskiego muzeum wyruszyły w świat. Gmina ma czym się chwalić, a zwiedzający poznają ekspozycję inna od innych. Ostatnio guziki z Sochocina można oglądać w Muzeum Mazowieckim w Płocku. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Guziki z Sochocińskiego muzeum wyruszyły w świat. Gmina ma czym się chwalić, a zwiedzający poznają ekspozycję inna od innych. Ostatnio guziki z Sochocina można oglądać w Muzeum Mazowieckim w Płocku.</p>
<p>W Płońsku już od wielu lat padają zapowiedzi powołania muzeum. Najczęściej pojawia się propozycja aby miało to być Muzeum Ziemi Płońskiej. Idea szczytna, ale nie przystająca do dzisiejszych czasów. Tego rodzaju placówek już się nie tworzy. Przyczyna jest w gruncie rzeczy prosta. Była by to palcówka którą zainteresowanie nie przekroczyłoby zasięgu lokalnego. Bo prawdę powiedziawszy kogo z poza Płońska przyciągnęło by tego rodzaju muzeum. Niewątpliwie Muzeum Ziemi Płońskiej stałoby się miejscem dla odbycia lekcji historii. Tej naszej. Ale niestety dzisiaj muzea muszą przyciągać zwiedzających z całej Polski, a także zagranicy. Dlatego oferta powinna być wyjątkowo interesująca.<br />
Nie ma muzeów ,,ziemi” ciechanowskiej, płockiej czy sochocińskiej. Działające tam muzea zgromadzały eksponaty, które wprawdzie świadczą o historii najbliższej okolicy, ale jest to propozycja bardziej uniwersalna.<br />
W Ciechanowie jest Muzeum Szlachty Mazowieckiej, w Płocku ,,Secesji” a Sochocinie ,,guzików”.<br />
I właśnie siła historyczna sochocińskich guzików sprawiła, że zaczęły one opuszczać swoją siedzibę nad Wkrą, wędrować chociażby do Płocka. Właśnie w Muzeum Mazowieckim prezentowane są te guzikarskie cacka wyprodukowane na terenie gminy i nie tylko. Jest to ekspozycja na którą płocczanie na pewno się wybiorą. I dla porównania, czy gdyby w Płocku pokazano ekspozycję mówiącą o dziejach całego Sochocina, też byłaby to propozycja przyciągająca mieszkańców grodu nad Wisłą. Wątpię. Co innego guziki. Dlatego uważam, że jeśli robić już muzeum w Płońsku, to też tematyczne. A zgromadzone w nim eksponaty powinny wyróżniać się swoją wyjątkowością na mapie muzealnictwa polskiego. I tak wiadomo, że na terenie naszego miasta istniał gród jeszcze z czasów słowiańskich. Tych od Popiela do Mieszka. Na szczęście płońskie myszy nie były tak żarłoczne i nie zjadały władców ale historia tych terenów zamknięta jest w eksponatach odkopanych w okolicach Góry Kabałowskiego i Poświętnego. A gdyby wreszcie je odzyskać i ułożyć w naszym muzeum. Mogłoby ono nosić nazwę Mazowieckie Muzeum Starożytności Słowiańszczyzny. Oczywiście, obok eksponatów przydałaby się mała salka multimedialna, w której odbywałyby się dla zwiedzających odpowiednie pokazy. Nawet z fragmentów filmów fabularnych nawiązujących do czasów prasłowiańskich. Takim muzeum Płońsk mógłby się wpisać w Szlak Piastowski. A przy okazji, owszem mogłaby istnieć jedna z sal, w której prezentowana byłaby w sposób skondensowany droga grodu z nad Płonki od czasów prastarych, po XX wiek.<br />
Tak dla uzupełnienia. Gdzie takie muzeum miałoby powstać? Miasto przejęło dworzec kolejowy. Budynek mógłby zostać zaadoptowany na potrzeby takiej placówki. I posiadałoby to swój urok, także ten zewnętrzny. A Pracownia Dokumentacji Dziejów, jeśli ma już zostać przeniesiona, to przecież jest budynek po starym ratuszu położony przy ulicy Płockiej. Tam mogłaby znaleźć swoją siedzibę Pracownia którą przecież należy odwiedzać jak najczęściej, niemal wchodząc z ulicy. Bo to nie muzeum do którego można wybrać się raz na jakiś czas. Ale znacznie częściej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/09/09/sochocin-ma-guziki-a-plonsk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skąd Święty Michał w Płońsku</title>
		<link>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/09/09/29/</link>
		<comments>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/09/09/29/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Sep 2011 00:04:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kantorowski.otoblog.pl/?p=29</guid>
		<description><![CDATA[Patronem Płońska jest św. Michał Archanioł. W zasadzie towarzyszył naszym dziejom od samego początku. Aby wreszcie po wielu latach dumnie stanąć na rynku. Zbliżają się uroczystości związane z patronatem jakim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kantorowski.otoblog.pl/files/2011/11/0-aniol-1-e1322006583594.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-30" title="0 aniol 1" src="http://kantorowski.otoblog.pl/files/2011/11/0-aniol-1-e1322006583594-235x300.jpg" alt="" width="235" height="300" /></a></p>
<p>Patronem Płońska jest św. Michał Archanioł. W zasadzie towarzyszył naszym dziejom od samego początku. Aby wreszcie po wielu latach dumnie stanąć na rynku.</p>
<p>Zbliżają się uroczystości związane z patronatem jakim objął nasze miasto św. Michał Archanioł. W Płońsku nie ma już świątyni, pod jego wezwaniem, ale jego kult na stałe wpisał się w życie religijne a także społeczne w grodzie nad Płonką.<br />
Według źródeł historycznych kościół parafialny pod wezwaniem św. Michała Archanioła pierwszą swoją lokalizację znalazł w samym rynku. Był on drewniany i prawdopodobnie istniał kilka wieków.<br />
W XVI wieku jak czytamy w katalogu zabytków sztuki w Polsce pojawia się już kościół murowany usytuowany tuż za rynkiem. Był on dość duży i murowany. Właśnie do niego przeniósł swoją ,,siedzibę” św. Michał Archanioł. Kościół miał kształt kwadratu a wewnątrz znajdowały się aż dwa zawieszenia dla chórów. Posiadał także dwie drewniane kruchty. Nad Świątynią wznosiła się mała wieżyczka obudowana blaszaną kopułą z krzyżem. Czy z niej św. Michał spoglądała na swoje miasto?<br />
Na północ od kościoła oddzielnie stała drewniana dzwonnica, z trzema dzwonami.<br />
Przy kościele znajdował się cmentarz, ogrodzony dwiema furtkami. W pobliżu kościoła wybudowano szpital, w którym oprócz medyka posługę pełnił także jeden karmelita. Fundatorką obu budowli miała być królowa Bona.<br />
To jeszcze z czasów funkcjonowania tego kościoła przyjęto dzień 29 września jako datę obchodzenie święta związanego z św. Michałem Archaniołem.<br />
Dodać należy, że wspomniana świątynia posiadała siedem ołtarzy oraz relikwie Krzyża Świętego.<br />
Niestety najazdy szwedzkie w XVII i XVIII wieku ją zniszczyły. Przez blisko wiek nie odnawiana, co doprowadziło do jej rozebrania w roku 1825. Na jej miejscu stoi dziś przy ul. 19 – stycznia na skwerze figura Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia.<br />
A św. Michał Archanioł po raz kolejny musiał dokonać przeprowadzki. Ponieważ już od początku XV wieku istniał w Płońsku kościół parafialny należący do karmelitów, patron Płońska mógł kolejny raz zmienić lokum.<br />
Figura z jego podobizną umieszczona jest pod sufitem. A w zeszłym roku nastąpiło uroczyste odsłonięcie na rynku pomnika przedstawiającego św. Michała Archanioła.<br />
Igor Kantorowski</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kantorowski.otoblog.pl/2011/09/09/29/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

